Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 10
kłego, zabawnego lub godnego potępienia; owym trafnym ploteczkom, swoiście ubarwionym, nadawał nieznacznie cyniczny posmak, co skrycie wzbudzało przestrach i zachwyt młodzieży. Często się uśmiechał, lecz nie uświadamiał sobie, że z uśmiechem nie było mu całkiem do twarzy, ponieważ stracił wiele bocznych zębów i uśmiech odsłaniał tę ponurą tajemnicę. Śmiał się też czasem, lecz śmiech jego nie był pełny i radosny jak śmiech generała Chatteswortha ani nawet tak przyjemny, jak chichot Toma Toole'a lub wesołe chacha, cha! proboszcza Walsinghama. Nie wiedział o tym. Śmiech Dangerfielda miał zimne i twarde brzmienie jak brzęk i dźwięk tłuczonego szkła. Nadto jego okulary, które błyszczały jak lód w świetle — nigdy, ani na chwilę ich nie zdejmował, nigdy nawet nie zsuwał na czoło, lecz jadł w nich, pił, łowił ryby, dowcipkował, modlił się, bez wątpienia w nich sypiał i zapewne, jak sądzono, miał być z nimi pochowany — pogłębiały nastrój tajemniczości i wzbudzały ciekawość, pogardliwie i szyderczo odpierając wszelkie próby bliższego poznania ich właściciela.
Tymczasem wesołość, swawole i flirty dobiegały końca. Pułkownik Strafford i lord Castlemallard wraz z będącą w doskonałym humorze wdową zeszli po schodach i odprowadzili ją do powozu, który w blasku płonących pochodni potoczył się jak meteor w kierunku miasta. Na progu domu długo się żegnano dowcipkując i żartując. Gdy panie, starsze i młode, wkładały płaszcze w pokoiku przylegającym do sieni, a ciotka Becky i pułkownikowa Strafford spiesznie wymieniały na pożegnanie ploteczki obok owego pokoiku, Gertruda Chattesworth — tak się złożyło, że ona i Lilias nie miały wcześniej sposobności rozmawiać z sobą owego wieczoru — zbliżyła się do przyjaciółki i ująwszy jej rękę rzekła: „Dobranoc, kochana Lily" i obejrzała się za siebie, trzymając wciąż rękę Lilias; była bardzo blada, poważna i szepnęła pośpiesznie:
— Lily, kochanie, jeśli wiedziałabyś to, co mogłabym ci powiedzieć, gdybym śmiała, o panu Mervynie, raczej dałabyś sobie uciąć rękę, niż pozwoliła mu mówić do siebie w sposób, w jaki mówił do mnie jako mój wielbiciel; gdybyś wiedziała to, co ja wiem, i patrzyła na niego mymi oczyma — Lily — Lily, wprawił minie w zdumienie dzisiej-