Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 15
nięcie ze stanowiska; przeto zazdrosna dusza Nuttera zawrzała tajemnym gniewem w piekielnym kotle wściekłości i podejrzeń.
Zaznaczyłem, że pani Sturk wyczuła w ramieniu doktora dreszcz przebiegający jak sygnał telegraficzny, którym mózg z siedziby rządu przesyła w razie potrzeby niedosłyszalne rozkazy do najodleglejszych okolic; a ponieważ ta najmniejsza ze wszystkich małych miejscowych ploteczek uszła mej uwagi, mam nadzieję, że dobroduszny i mający wiele wolnego czasu Czytelnik pozwoli mi powiedzieć w następnym rozdziale to, co mam do powiedzenia w tej sprawie.
 
XXVII
O KŁOPOTACH DOKTORA STURKA I O MARACH SENNYCH, KTÓRE ZACZĘŁY GO PRZEŚLADOWAĆ
 
Działo się to w tym mniej więcej czasie, gdy nasz przyjaciel doktor Sturk miał dwa czy trzy dziwne sny, które wywarły na nim bardzo nieprzyjemne wrażenie. Czuł, że coś nie było w porządku z jego wątrobą i że z całą pewnością nadchodził lekki atak podagry. Jego ulubione „eskalopki" spożywane w kasynie szkodziły mu; klaret i gorące dania na wieczerzę również mu szkodziły, ilekroć ich próbował; powtarzało się to w niniejszym lub większym stopniu niemal każdego wieczora, przez cały tydzień. Słusznie więc może doktor przypisywał owe senne widziadła złym nastrojom, spleenowi, wątrobie i sokom trawiennym. Nie mógł jednak wymazać ich z pamięci, co spowodowało, że upadł na duchu, stał się milczący, rozdrażniony i opryskliwy wobec biednej pani Sturk, małej, spokojnej i przepracowanej.
Sny! Jakiż temat rozmowy mógłby być bardziej jałowy i bezsensowny? A jednak, czyż nigdy nie spotkaliśmy poważnych lub wesołych ludzi, którzy słuchali z zaciekawieniem błahych opowiastek, tak dziwnych i strasznych; wydaje mi się, że większość umysłów ludzi, mędrców czy pół-