Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 16
główków, dręczy tajemna obawa, że sny mogą mieć jednak jakieś znaczenie i że są może czymś więcej niż przypadkowym nagromadzeniem znaków; w rzeczywistości są one może językiem, którym dobre czy złe duchy szepczą do śpiących mózgów.
W snach 'doktora była pewna zła i złowieszcza prawidłowość, która mogłaby doprowadzić człowieka nawet mniej cierpiącego na zaburzenia trawienne do lekkiego rozstroju nerwowego. Tom Dunstan, sierżant, którego Sturk oskarżył i zdegradował przed sądem wojskowym, a który bynajmniej nie żywił wobec doktora uczucia życzliwości, zmarł i został pochowany przed sześcioma laty na pobliskim przykościelnym cmentarzu. Sturk od owej pory nigdy o nim nie myślał, teraz jednak sierżant zmartwychwstał i był z nim co noc, ukazując się w ponurych sennych widziadłach doktora w przymierzu z jakimś naczelnym spiskowcem, który nigdy nie ukazywał się wyraźnie, lecz obrzucał Sturka szyderczymi pogróżkami przez zamknięte drzwi lub chwytał za gardło spoza krzesła i powierzał mu, wrzeszcząc do ucha, jakąś ohydną tajemnicę, której doktor po odzyskaniu przytomności nigdy nie mógł odtworzyć w przerażonym i rozkojarzonym umyśle.
Ten oto osobnik — którego szyderczy, głuchy głos, a nawet samo już pukanie do drzwi lub walenie w ścianę było doktorowi tak dobrze znane jak głos własnej żony, a dotyk zimnej, drgającej dłoni tegoż osobnika Sturk tak często czuł na policzku lub gardle (sama zaś myśl o jego zbliżeniu się doprowadzała doktora do omdlenia ze strachu) — nigdy nie ukazał się w owych snach. Zawsze coś stało pomiędzy nimi; albo postać ta chowała się za jego plecami, albo też, gdy właśnie wchodziła i drzwi się otwierały, Sturk budził się, nigdy przeto nie ujrzał jej, w każdym razie nie w ludzkiej postaci.
Lecz pewnej nocy wydało się Sturkowi, iż dostrzegł jak gdyby znak lub symbol. Gdy leżał wyciągnięty pod kołdrą i plecami odwrócony do swej pogrążonej we śnie małżonki, duchem przebywał w pokoju, do którego prowadziły tylne schody; pokój ów nazywał Sturk swoją biblioteką i niekiedy wypisywał tam recepty, zadumany nad dziesiątymi częściami uncji, rzymskimi cyframi, kroplami i pigułkami, zetami, etami i innymi arabeskami, i astrologicznymi znakami swej
W snach 'doktora była pewna zła i złowieszcza prawidłowość, która mogłaby doprowadzić człowieka nawet mniej cierpiącego na zaburzenia trawienne do lekkiego rozstroju nerwowego. Tom Dunstan, sierżant, którego Sturk oskarżył i zdegradował przed sądem wojskowym, a który bynajmniej nie żywił wobec doktora uczucia życzliwości, zmarł i został pochowany przed sześcioma laty na pobliskim przykościelnym cmentarzu. Sturk od owej pory nigdy o nim nie myślał, teraz jednak sierżant zmartwychwstał i był z nim co noc, ukazując się w ponurych sennych widziadłach doktora w przymierzu z jakimś naczelnym spiskowcem, który nigdy nie ukazywał się wyraźnie, lecz obrzucał Sturka szyderczymi pogróżkami przez zamknięte drzwi lub chwytał za gardło spoza krzesła i powierzał mu, wrzeszcząc do ucha, jakąś ohydną tajemnicę, której doktor po odzyskaniu przytomności nigdy nie mógł odtworzyć w przerażonym i rozkojarzonym umyśle.
Ten oto osobnik — którego szyderczy, głuchy głos, a nawet samo już pukanie do drzwi lub walenie w ścianę było doktorowi tak dobrze znane jak głos własnej żony, a dotyk zimnej, drgającej dłoni tegoż osobnika Sturk tak często czuł na policzku lub gardle (sama zaś myśl o jego zbliżeniu się doprowadzała doktora do omdlenia ze strachu) — nigdy nie ukazał się w owych snach. Zawsze coś stało pomiędzy nimi; albo postać ta chowała się za jego plecami, albo też, gdy właśnie wchodziła i drzwi się otwierały, Sturk budził się, nigdy przeto nie ujrzał jej, w każdym razie nie w ludzkiej postaci.
Lecz pewnej nocy wydało się Sturkowi, iż dostrzegł jak gdyby znak lub symbol. Gdy leżał wyciągnięty pod kołdrą i plecami odwrócony do swej pogrążonej we śnie małżonki, duchem przebywał w pokoju, do którego prowadziły tylne schody; pokój ów nazywał Sturk swoją biblioteką i niekiedy wypisywał tam recepty, zadumany nad dziesiątymi częściami uncji, rzymskimi cyframi, kroplami i pigułkami, zetami, etami i innymi arabeskami, i astrologicznymi znakami swej
www.dragbike.pl
