Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 2
Strumień dzielił oboje, Śmiała się w strumień ten, Jakby ujrzała głupstwo Lub śniła śmieszny sen. Zwieść, chłopcze, pragniesz mnie, Lecz kłamstwo mnie nie wzrusza I fałsz tak oczywisty, Jest bowiem zmienne serce twe Jak pióro twego kapelusza I jak twój miecz srebrzysty.
Strumień dzielił oboje, Spojrzał weń żołnierz ten, Zawrócił konia i odjechał, Żegnając piękny sen. Druh jego wieść jej przywiózł, Ze opuściła dusza Ciało żołnierza tego I do nóg panny złożył To pióro jego kapelusza Oraz ów miecz srebrzysty.
Kapitan śpiewał dźwięcznym i smutnym tenorem, którego brzmienie umiało nadać patetyczny wyraz prostackim i śmiesznym słowom; ciotka Becky pomyślała, że ogólnie biorąc, jest on bardzo miłym młodym człowiekiem. Nadszedł jednak czas, by się dowiedzieć, co porabia panna Gertruda. Devereux i Lily byli tak starymi przyjaciółmi, że pozostawiła ich samych, ufając rozsądkowi tej pary.
— Lubię rzekę — rzekł kapitan — ma ona duszę, panno Lily, i charakter. Nie istnieją rzeczni bogowie, lecz jedynie nimfy. Niech pani spojrzy na tę rzekę, panno Lilias; cóż za dziewczęce usposobienie. Chciałbym, żeby przybrała dziewczęcą postać, sądzę, że mógłbym wówczas stracić dla niej głowę! jeśli, oczywiście, mógłbym się zakochać. Niech pani na nią spojrzy — czyż nie jest kobieca? Smutna i wesoła, dźwięczna jak muzyka i błyszcząca, i och! tak głęboka! Nieustannie inna, jednakże wciąż ta sama. Ukazuje nam drzewa lub chmury, lub nas samych, lub gwiazdy; i jest równocześnie tak bardzo jasna, ciemna i słoneczna i — tak-