Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 21
dla biednej malej pani Sturk, która nie była wtajemniczona w jego sprawy i nie wiedziała, co począć z dziwactwami swego Barneya.
Tak to się mniej więcej wszystko przedstawiało w chwili, gdy Dangerfield wymówił słowa powitania wprost w ucho Sturka; doktor szybko się obejrzał i ujrzał tuż przy sobie białe kędzierzawe włosy, wielkie szklane oczy i zakrzywiony krótki dziób — kpiarski i złowieszczy; przez ułamek sekundy wydawało się Sturkowi, że to owa „kra—wrona" z jego snu siedzi mu na ramieniu. Mam wrażenie, iż dał wyraz swemu zmieszaniu, albowiem uśmiechał się o wiele częściej, niż czynił to zazwyczaj podczas przypadkowego spotkania.
XXVIII
W KTÓRYM PAN IRONS PRZYWODZI NA PAMIĘĆ NIECO DAWNYCH WSPOMNIEŃ O „PSTRYM KONIU" I O „LILII BURBOŃSKIEJ"
Było tak powszechnie wiadome w Chapelizod, że Sturk czyha na stanowisko zarządcy majątku lorda Castlemallarda, iż Nutter odczuwał scenę rozgrywającą się przed jego oczyma pomiędzy Sturkiem a Dangerfieldem jako jawną obrazę. Gniew Nuttera był gniewem flegmatyka, niebezpiecznego, gdy się go rozdrażniło, a wyraz jego surowej, smagłej twarzy nie pozostawiał wątpliwości co do nastroju, w jakim się znajdował.
Dangerfield wykorzystał nadarzającą się sposobność i poklepawszy porozumiewawczo Nuttera po ramieniu, powiedział bez ogródek, że choć on, Dangerfield, pragnie, aby sprawy przedstawiały się tak jak dotychczas, Sturk wkradł się do pewnego stopnia w zaufanie lorda Castlemallarda.
— Nie w zaufanie, sir, w rozmowy, za pozwoleniem — rzekł Nutter ponuro.
— Tak, w rozmowy — przyznał Dangerfield — i na Jowisza, mam trudną partię do rozegrania, pojmuje pan. Jego
Tak to się mniej więcej wszystko przedstawiało w chwili, gdy Dangerfield wymówił słowa powitania wprost w ucho Sturka; doktor szybko się obejrzał i ujrzał tuż przy sobie białe kędzierzawe włosy, wielkie szklane oczy i zakrzywiony krótki dziób — kpiarski i złowieszczy; przez ułamek sekundy wydawało się Sturkowi, że to owa „kra—wrona" z jego snu siedzi mu na ramieniu. Mam wrażenie, iż dał wyraz swemu zmieszaniu, albowiem uśmiechał się o wiele częściej, niż czynił to zazwyczaj podczas przypadkowego spotkania.
XXVIII
W KTÓRYM PAN IRONS PRZYWODZI NA PAMIĘĆ NIECO DAWNYCH WSPOMNIEŃ O „PSTRYM KONIU" I O „LILII BURBOŃSKIEJ"
Było tak powszechnie wiadome w Chapelizod, że Sturk czyha na stanowisko zarządcy majątku lorda Castlemallarda, iż Nutter odczuwał scenę rozgrywającą się przed jego oczyma pomiędzy Sturkiem a Dangerfieldem jako jawną obrazę. Gniew Nuttera był gniewem flegmatyka, niebezpiecznego, gdy się go rozdrażniło, a wyraz jego surowej, smagłej twarzy nie pozostawiał wątpliwości co do nastroju, w jakim się znajdował.
Dangerfield wykorzystał nadarzającą się sposobność i poklepawszy porozumiewawczo Nuttera po ramieniu, powiedział bez ogródek, że choć on, Dangerfield, pragnie, aby sprawy przedstawiały się tak jak dotychczas, Sturk wkradł się do pewnego stopnia w zaufanie lorda Castlemallarda.
— Nie w zaufanie, sir, w rozmowy, za pozwoleniem — rzekł Nutter ponuro.
— Tak, w rozmowy — przyznał Dangerfield — i na Jowisza, mam trudną partię do rozegrania, pojmuje pan. Jego
www.dragbike.pl
