Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 22
lordowska mość każe mi słuchać słów doktora Struka, cokolwiek by on powiedział.
— On nie powie niczego, sir, czego nie mógłby pan usłyszeć od każdego innego bezczelnego bałwana w tym mieście — odparł Nutter.
— Mój drogi, niech mnie pan zrozumie, sir. Jestem pańskim przyjacielem — i przyjaznym gestem położył rękę na ramieniu Nuttera — ale lord Castlemallard objawia od czasu do czasu własną wolę, nie potrzebuję tego panu mówić. Ktoś źle się panu przysłużył wobec jego lordowskiej mości. Jest pan gentlemanem, panie Nutter, lubię pana, więc będę z panem szczery wiedząc, że pozostanie to między nami. Sturk pragnie tego stanowiska. Pan ma moją życzliwość. Ja nie widzę przyczyny, dla której on miałby przejąć je od pana; ale — ale — widzi pan, jego lordowska mość miewa czasem dziwne upodobania i nie zawsze słucha głosu rozsądku.
Nutter był tak wstrząśnięty i wyprowadzony z równowagi, że przez chwilę czuł się jak ogłuszony i przyłożył rękę do czoła.
— Sądzę, sir, że napiszę do lorda Castlemallarda dziś wieczór zawiadamiając go, iż wycofuję się z zarządzania majątkiem; a Sturka wyzwę na pojedynek i będę z nim walczył jutro rano — rzekł po namyśle Nutter poważnym głosem.
— Nie musi pan wycofywać się, sir, jego lordowska mość jest kapryśny, lecz pan ma przyjaciela u dworu. Mówię to panu w pełnym zaufaniu i w tajemnicy i jeśli dojdzie do jakiejś wymiany słów między panem a doktorem Sturkiem, proszę nie wymieniać nazwiska; polegam na pańskim honorze, sir, tak jak pan może polegać na mej życzliwości. — Dangerfield znacząco potrząsnął ręką Nuttera, po czym zawołał na Ironsa, który czekał, aby mu towarzyszyć, i obaj wędkarze powędrowali razem w górę rzeki.
Nutter wciąż trwał w szaleńczym postanowieniu ciśnięcia swego urzędu pod nogi lordowi Castlemallardowi i wyzwania Sturka do walki na śmierć i życie. Jednakowoż, przeszedłszy się nie dalej jak do rogatki, zaniechał pierwszego postanowienia, pozostając jedynie przy drugim. Po upływie pół godziny postanowił, że nie ma potrzeby karać
— On nie powie niczego, sir, czego nie mógłby pan usłyszeć od każdego innego bezczelnego bałwana w tym mieście — odparł Nutter.
— Mój drogi, niech mnie pan zrozumie, sir. Jestem pańskim przyjacielem — i przyjaznym gestem położył rękę na ramieniu Nuttera — ale lord Castlemallard objawia od czasu do czasu własną wolę, nie potrzebuję tego panu mówić. Ktoś źle się panu przysłużył wobec jego lordowskiej mości. Jest pan gentlemanem, panie Nutter, lubię pana, więc będę z panem szczery wiedząc, że pozostanie to między nami. Sturk pragnie tego stanowiska. Pan ma moją życzliwość. Ja nie widzę przyczyny, dla której on miałby przejąć je od pana; ale — ale — widzi pan, jego lordowska mość miewa czasem dziwne upodobania i nie zawsze słucha głosu rozsądku.
Nutter był tak wstrząśnięty i wyprowadzony z równowagi, że przez chwilę czuł się jak ogłuszony i przyłożył rękę do czoła.
— Sądzę, sir, że napiszę do lorda Castlemallarda dziś wieczór zawiadamiając go, iż wycofuję się z zarządzania majątkiem; a Sturka wyzwę na pojedynek i będę z nim walczył jutro rano — rzekł po namyśle Nutter poważnym głosem.
— Nie musi pan wycofywać się, sir, jego lordowska mość jest kapryśny, lecz pan ma przyjaciela u dworu. Mówię to panu w pełnym zaufaniu i w tajemnicy i jeśli dojdzie do jakiejś wymiany słów między panem a doktorem Sturkiem, proszę nie wymieniać nazwiska; polegam na pańskim honorze, sir, tak jak pan może polegać na mej życzliwości. — Dangerfield znacząco potrząsnął ręką Nuttera, po czym zawołał na Ironsa, który czekał, aby mu towarzyszyć, i obaj wędkarze powędrowali razem w górę rzeki.
Nutter wciąż trwał w szaleńczym postanowieniu ciśnięcia swego urzędu pod nogi lordowi Castlemallardowi i wyzwania Sturka do walki na śmierć i życie. Jednakowoż, przeszedłszy się nie dalej jak do rogatki, zaniechał pierwszego postanowienia, pozostając jedynie przy drugim. Po upływie pół godziny postanowił, że nie ma potrzeby karać
www.dragbike.pl
