Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 25
Sina Broda odpowiedziała uśmiechem.
— Wielki spryciarz. Musi być przebiegły, bo inaczej doszedłby do... ha! — tu szary pstrąg, pluszcząc i trzepocąc się na haczyku, ukazał się na powierzchni wody; Irons wetknął podrywkę w wyciągniętą dłoń Dangerfielda i pstrąg znalazł się na ziemi przy odległych dźwiękach melodii Boże, zachowaj króla, unoszącej się słabiutko w powietrzu, co pozwala Czytelnikowi uprzytomnić sobie, że orkiestra miała właśnie zamiar złożyć instrumenty, a wesołe towarzystwo wkrótce zamierzało się rozejść. W tym samym czasie lord Castlemallard wyświadczał staremu generałowi Chattesworthowi zaszczyt wsparcia się na jego ramieniu, gdy przechadzali się tam i na powrót po placu parad nad brzegiem rzeki. Generał wyglądał szczególnie wytwornie i był wyraźnie zamyślony, a jego lordowska mość, bardziej niż zwykle łaskawy i godny podziwu, mówił:
— Jest on znakomitą partią pod każdym względem; dobra krew płynie w
  jego żyłach, sir Dangerfield z Redminster, a można przypuszczać, iż jest bogaty, skoro był gotów udzielić pożyczki sir Sedley Hicksowi w wysokości trzydziestu pięciu tysięcy funtów pod zastaw hipoteczny, a jak mi wiadomo, ma prawie drugie tyle dobrze ulokowane w papierach wartościowych; sądzę, że jest on człowiekiem o najbardziej niewzruszonych zasadach, jakiego kiedykolwiek spotkałem, i najmądrzejszym, mniemam, w obu tych królestwach; winszuję panu, generale Chattesworth.
Poczęstował generała szczyptą tabaki ze swej tabakierki, uścisnął mu dłoń, a wsiadając do powozu powiedział coś bardzo zabawnego, gdyż zanosił się od śmiechu i porozumiewawczo stuknął generała w bok końcem palca w rękawiczce; generał zaś roześmiał się również, choć powściągliwie, lecz gdy powóz ruszył całym pędem, natychmiast przybrał poważną minę.