Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 27
ności, że matka Magnolii była bliska zwierzenia mu się, lecz zabrakło jej odwagi i do zwierzeń nie doszło. Ciekawość małego człowieczka rozpaliła się do żywego. Uważał, że we wszystkim tkwi coś więcej niż to, co widoczne jest dla oka, i nie wierzył Magnolii, która wyśmiewała się z niego i twierdziła, że ona o niczym nie wie.
Owego poranka przy śniadaniu biedna pani Macnamara otrzymała bilecik, po którego przeczytaniu zbladła jak leżący przed nią krążek masła, a gdy wsuwała kartkę do kieszeni, poczuła się całkiem słabo; usiłowała uśmiechnąć się ponad stołem do trajkoczącej jak zwykle Magnolii i do starego majora, który chichotał z zuchwałych złośliwości swej siostrzenicy, zajadając posmarowaną masłem grzankę i (popijając herbatę.
— Cóż to, kochana matko! — wykrzyknęła nagle Mag — co u licha zasępia twe śliczne oblicze? Czy widział kto kiedy taką twarz? Wygląda jak nieudany budyń z rzadkiego ciasta! No, stawiam koronę, że jest to jakiś rachunek. Czy jest to rachunek? Nuże, Mullikins (pieszczotliwe przezwisko dla matki), pokaż nam ten list. Okropne! Biedny kochany stary śliczny i stroskany aniele, że też rachunki tych plugawych sklepikarzy muszą cię niepokoić i dręczyć z uszczerbkiem dla twego wyglądu i zdrowia, gdy pięciofuntowy banknot, jestem tego całkiem pewna, położyłby kres wszystkim twym kłopotom i jeszcze zostałoby z niego nieco reszty!
Co mówiąc wytworna Magnolia, której soiclainet i spódnica z krepy z Norwich nie były spłacone w całości, rzuciła spojrzenie pełne wyrzutu na upudrowaną głowę majora, którą tenże chytrze pochylił, tak że spojrzenie Mag spoczęło na samym jej czubku. Po czym, przełykając pospiesznie herbatę, major wstał nagle, albowiem jego kieszeń ucierpiała ostatnio w służbie owych dam i domagała się odpoczynku.
— To nic takiego, jedynie to wstrętne jajko — rzekł major, podnosząc ostrożnie do nosa ów przysmak, którego jeszcze nie skosztował — czemu, u diabła, wciąż kupujesz jaja u tego wstrętnego starego grzesznika Polla Delany? — Z tymi słowy jajko wyjęte z kieliszka wrzucił z pluskiem do miski. — Możliwe, że to było to — powiedziała biedna pani
Owego poranka przy śniadaniu biedna pani Macnamara otrzymała bilecik, po którego przeczytaniu zbladła jak leżący przed nią krążek masła, a gdy wsuwała kartkę do kieszeni, poczuła się całkiem słabo; usiłowała uśmiechnąć się ponad stołem do trajkoczącej jak zwykle Magnolii i do starego majora, który chichotał z zuchwałych złośliwości swej siostrzenicy, zajadając posmarowaną masłem grzankę i (popijając herbatę.
— Cóż to, kochana matko! — wykrzyknęła nagle Mag — co u licha zasępia twe śliczne oblicze? Czy widział kto kiedy taką twarz? Wygląda jak nieudany budyń z rzadkiego ciasta! No, stawiam koronę, że jest to jakiś rachunek. Czy jest to rachunek? Nuże, Mullikins (pieszczotliwe przezwisko dla matki), pokaż nam ten list. Okropne! Biedny kochany stary śliczny i stroskany aniele, że też rachunki tych plugawych sklepikarzy muszą cię niepokoić i dręczyć z uszczerbkiem dla twego wyglądu i zdrowia, gdy pięciofuntowy banknot, jestem tego całkiem pewna, położyłby kres wszystkim twym kłopotom i jeszcze zostałoby z niego nieco reszty!
Co mówiąc wytworna Magnolia, której soiclainet i spódnica z krepy z Norwich nie były spłacone w całości, rzuciła spojrzenie pełne wyrzutu na upudrowaną głowę majora, którą tenże chytrze pochylił, tak że spojrzenie Mag spoczęło na samym jej czubku. Po czym, przełykając pospiesznie herbatę, major wstał nagle, albowiem jego kieszeń ucierpiała ostatnio w służbie owych dam i domagała się odpoczynku.
— To nic takiego, jedynie to wstrętne jajko — rzekł major, podnosząc ostrożnie do nosa ów przysmak, którego jeszcze nie skosztował — czemu, u diabła, wciąż kupujesz jaja u tego wstrętnego starego grzesznika Polla Delany? — Z tymi słowy jajko wyjęte z kieliszka wrzucił z pluskiem do miski. — Możliwe, że to było to — powiedziała biedna pani
www.dragbike.pl
