Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 30
Cóż mnie ani obchodzą! Stary grzesznik przebywał zaledwie godzinę w mieście, a już zaproszono go do Belmont, i panienkę wystrojono jak lalkę, aby wdzięczyła się i łechtała próżność bogatego starego zarządcy majątków ziemskich, i przypochlebiano mu się: „Drogi zarządco lorda Castlemallarda, będzie pan łaskaw", cha, cha, cha! A księżna Belmont, która wszystkim wokół dokucza złośliwościami jak pijany stary żołnierz, uprzejma była za sześciu — mój drogi panie; (te jej „Och, panie Dangerfield, proszę to" i „drogi panie Dangerfield, proszę tamto", a wszystko dlatego, aby wydać tę chudą, szczwaną i zuchwałą dziewczynę za człowieka, który z powodzeniem mógłby być jej dziadkiem, choć ona również nie jest już pisklęciem. Pfuj! Ohydne! Z tymi słowy Magnolia odegrała wspaniałą pantomimę plucia przez ramię w palenisko.
Toole'owi przemknęło przez myśl, że z grona osób znajomych jeden tylko starszy gentleman mógł bez uszczerbku dla swej godności poślubić dziewczynę na tyle młodą, żeby mogła być jego wnuczką, a był nim poczciwy Artur Slowe; Toole miał właśnie zamiar złośliwie zażartować w tym przedmiocie, lecz zauważywszy, iż jego przebiegłe badawcze spojrzenie pozostało bez oddźwięku i że ta rosła nimfa mówi całkiem poważnie, przeszedł do innego zgoła tematu.
Sprawa przedstawiała się tak: Toole wiedział coś niecoś o zamiarach panny Mag, tak jak wiedział również o zamysłach większości sąsiadów w okolicy. Stary Slowe pod pewnymi, istotnymi zresztą względami o wiele przewyższał dzielnego ogniomistrza, pana porucznika O'Flaherty. Zaś tych dwóch gentlemanów znajdowało się na jej liście. Możliwość wyboru jest bowiem tradycyjnym zabezpieczeniem się panien na wydaniu.
Kupidyn często chadza uzbrojony w dwie cięciwy. Jeśli pierwsza pęknie w krytycznej chwili, czyż powinniśmy zacisnąć ją wokół naszych cennych gardzieli? Bądźmy jak najdalsi od tego! Nie traćmy czasu na ośmieszanie się, lecz podnieśmy strzałę z piór szarej gęsi, leżącą tak niewinnie u naszych stóp pośród stokrotek, albowiem wszystko przemawia za tym, że druga strzała dotrze do celu. Rola kochanka, bohatera sztuki, w której opada kurtyna z chwilą, gdy namiętność jego zostaje odwzajemniona, a on sam składa wspaniałe przyrzeczenia — nie jest tą rolą, którą moż-
Toole'owi przemknęło przez myśl, że z grona osób znajomych jeden tylko starszy gentleman mógł bez uszczerbku dla swej godności poślubić dziewczynę na tyle młodą, żeby mogła być jego wnuczką, a był nim poczciwy Artur Slowe; Toole miał właśnie zamiar złośliwie zażartować w tym przedmiocie, lecz zauważywszy, iż jego przebiegłe badawcze spojrzenie pozostało bez oddźwięku i że ta rosła nimfa mówi całkiem poważnie, przeszedł do innego zgoła tematu.
Sprawa przedstawiała się tak: Toole wiedział coś niecoś o zamiarach panny Mag, tak jak wiedział również o zamysłach większości sąsiadów w okolicy. Stary Slowe pod pewnymi, istotnymi zresztą względami o wiele przewyższał dzielnego ogniomistrza, pana porucznika O'Flaherty. Zaś tych dwóch gentlemanów znajdowało się na jej liście. Możliwość wyboru jest bowiem tradycyjnym zabezpieczeniem się panien na wydaniu.
Kupidyn często chadza uzbrojony w dwie cięciwy. Jeśli pierwsza pęknie w krytycznej chwili, czyż powinniśmy zacisnąć ją wokół naszych cennych gardzieli? Bądźmy jak najdalsi od tego! Nie traćmy czasu na ośmieszanie się, lecz podnieśmy strzałę z piór szarej gęsi, leżącą tak niewinnie u naszych stóp pośród stokrotek, albowiem wszystko przemawia za tym, że druga strzała dotrze do celu. Rola kochanka, bohatera sztuki, w której opada kurtyna z chwilą, gdy namiętność jego zostaje odwzajemniona, a on sam składa wspaniałe przyrzeczenia — nie jest tą rolą, którą moż-
www.dragbike.pl
