Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 33
na mamo! — pisnęła Magnolia, wymierzając eskulapowi mocnego kuksańca w plecy. W tej chwili kucharz zastukał w drzwi i wywołał do spiżarni młodą damę, która krzyknęła przez ramię, przystanąwszy na chwilę w drzwiach: nuże, Toole, niech pan jej przepisze przez wzgląd na mnie coś, co ulży jej biednemu sercu. Uczyni to pan? Poczciwa, dobra stara duszka jest doprawdy bardzo chora i smutna, a ja nie pozwolę temu brutalowi Sturkowi, mimo iż nosi nasz mundur, zbliżyć się do niej.
— Cóż, nie ja mogę o tym postanowić, ech? — a teraz, kiedy panna Magnolia poszła, pozwoli pani, że ją zbadam. — I Toole począł badać tętno pani Macnamara.
XXX
DOTYCZĄCY PEWNEJ KOBIETY W CZERNI
Trzymając ją za przegub pulchnej ręki, Toole zmierzył tętno pani Macnamara i powiedział: — Hm — rozumiem... a... — po czym zadał jej kolejno pół tuzina pytań i kończąc tę litanię rzekł bez ogródek:
— Powiem pani, co to jest, pani Mac, pani coś leży na sercu, moja droga, i póki się pani tego nie pozbędzie, nie poczuje się pani lepiej.
Biedna pani Mac uniosła w górę obie ręce ruchem wyrażającym zdziwienie i zaprzeczenie zarazem. Wszystko to było jedynie udawaniem.
— Tfu! — powiedział Toole, który czuł, że niemal trzyma w ręku klucz do tajemnicy — niech pani nie przeczy, moja droga, czyż wątpi pani w moje umiejętności zawodowe o tak wczesnej porze dnia? Powtarzam pani, lepiej zrzucić kamień z serca — inaczej, daję słowo, będzie pani żałować poniewczasie. Czy chciałaby pani skończyć jak biedna stara Peggy Slowe — eh? Więcej przypadków paraliżu, apopleksji, chorób serca i chorób umysłowych spowodowanych jest corocznie tym rodzajem głupiej skrytości i stanami przygnębienia niż... do diabła! Moja droga pani — przekonywał Toole, który widząc u swej zażywnej pacjentki oznaki zmieszania i załamania, począł nalegać coraz usilniej — powie mi pani wszystko, co dotyczy jej zdrowia, wiedząc, że Tom
— Cóż, nie ja mogę o tym postanowić, ech? — a teraz, kiedy panna Magnolia poszła, pozwoli pani, że ją zbadam. — I Toole począł badać tętno pani Macnamara.
XXX
DOTYCZĄCY PEWNEJ KOBIETY W CZERNI
Trzymając ją za przegub pulchnej ręki, Toole zmierzył tętno pani Macnamara i powiedział: — Hm — rozumiem... a... — po czym zadał jej kolejno pół tuzina pytań i kończąc tę litanię rzekł bez ogródek:
— Powiem pani, co to jest, pani Mac, pani coś leży na sercu, moja droga, i póki się pani tego nie pozbędzie, nie poczuje się pani lepiej.
Biedna pani Mac uniosła w górę obie ręce ruchem wyrażającym zdziwienie i zaprzeczenie zarazem. Wszystko to było jedynie udawaniem.
— Tfu! — powiedział Toole, który czuł, że niemal trzyma w ręku klucz do tajemnicy — niech pani nie przeczy, moja droga, czyż wątpi pani w moje umiejętności zawodowe o tak wczesnej porze dnia? Powtarzam pani, lepiej zrzucić kamień z serca — inaczej, daję słowo, będzie pani żałować poniewczasie. Czy chciałaby pani skończyć jak biedna stara Peggy Slowe — eh? Więcej przypadków paraliżu, apopleksji, chorób serca i chorób umysłowych spowodowanych jest corocznie tym rodzajem głupiej skrytości i stanami przygnębienia niż... do diabła! Moja droga pani — przekonywał Toole, który widząc u swej zażywnej pacjentki oznaki zmieszania i załamania, począł nalegać coraz usilniej — powie mi pani wszystko, co dotyczy jej zdrowia, wiedząc, że Tom
www.dragbike.pl
