Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 34
Toole prędzej dałby sobie rękę uciąć, niż pozwolił, aby jakakolwiek żywa dusza usłyszała cokolwiek z tego, co mi pani powie; zapewne jest to jedynie drobnostka lub niewielkie zmartwienie; będąc gentlemanem nie dałbym nawet pół pensa, aby o tym usłyszeć — a pani obawia się powiedzieć mi; lecz dopóki pani tego nie uczyni, ani ja, ani żaden inny lekarz w Europie nie będzie mógł pani pomóc.
— Naprawdę nie mam nic do powiedzenia, drogi doktorze — odparła płaczliwym głosem biedna pani Mac roniąc łzy w chusteczkę.
— Niech pani posłucha, nie warto próbować wprowadzić w błąd lekarza, który zna swe rzemiosło. — Toole był już na pół oszalały z ciekawości. — Niech mi pani nie mówi, co pani leży na sercu, byłoby mi przykro, gdyby pani sądziła, iż nie jestem gotów lub nie pragnę pani pomóc najlepiej i najdyskretniej, jak "tylko potrafię; przyznaję, moja droga pani, wolałbym raczej nie słyszeć tego (niech pani zachowa swe zwierzenia dla jakiejś przyjaciółki, która cieszy się pani zaufaniem), lecz to jasno wynika ze stanu, w jakim się pani znajduje. — Toole zacisnąwszy mocno usta, kiwnął dwa lub trzy razy głową. — Nie powiedziała pani ani majorowi, ani swej córce, a powiedzieć komuś pani musi lub ponieść skutki milczenia.
— Och! doktorze Toole, mam zmartwienie i chciałabym panu powiedzieć, ale nie powtórzy pan? Niech mi pan da teraz uroczyste słowo honoru, że jeśli się panu zwierzę, nie powie pan o tym nikomu? — zapłakała biedna matrona.
— Przysięgam, słowo honoru, madame! Lecz po cóż mam mówić więcej? Czyż minie pani nie zna, moja droga pani Mac? — rzekł Toole z najwyższą niecierpliwością, przywołując na pomoc całą sztukę przekonywania, w której był mistrzem.
— Istotnie, znam pana... jestem w wielkim kłopocie... i czasem myślę, że nikt nie jest w stanie mnie od niego uwolnić...
— Dalej, dalej, moja droga, czy to pieniądze? — dopytywał Toole.
— Och, nie... to straszne... to znaczy, pieniądze są z tym związane, ale och! Drogi doktorze Toole, istnieje pewna okropna kobieta i nie wiem, co czynić; niekiedy myślałam,
— Naprawdę nie mam nic do powiedzenia, drogi doktorze — odparła płaczliwym głosem biedna pani Mac roniąc łzy w chusteczkę.
— Niech pani posłucha, nie warto próbować wprowadzić w błąd lekarza, który zna swe rzemiosło. — Toole był już na pół oszalały z ciekawości. — Niech mi pani nie mówi, co pani leży na sercu, byłoby mi przykro, gdyby pani sądziła, iż nie jestem gotów lub nie pragnę pani pomóc najlepiej i najdyskretniej, jak "tylko potrafię; przyznaję, moja droga pani, wolałbym raczej nie słyszeć tego (niech pani zachowa swe zwierzenia dla jakiejś przyjaciółki, która cieszy się pani zaufaniem), lecz to jasno wynika ze stanu, w jakim się pani znajduje. — Toole zacisnąwszy mocno usta, kiwnął dwa lub trzy razy głową. — Nie powiedziała pani ani majorowi, ani swej córce, a powiedzieć komuś pani musi lub ponieść skutki milczenia.
— Och! doktorze Toole, mam zmartwienie i chciałabym panu powiedzieć, ale nie powtórzy pan? Niech mi pan da teraz uroczyste słowo honoru, że jeśli się panu zwierzę, nie powie pan o tym nikomu? — zapłakała biedna matrona.
— Przysięgam, słowo honoru, madame! Lecz po cóż mam mówić więcej? Czyż minie pani nie zna, moja droga pani Mac? — rzekł Toole z najwyższą niecierpliwością, przywołując na pomoc całą sztukę przekonywania, w której był mistrzem.
— Istotnie, znam pana... jestem w wielkim kłopocie... i czasem myślę, że nikt nie jest w stanie mnie od niego uwolnić...
— Dalej, dalej, moja droga, czy to pieniądze? — dopytywał Toole.
— Och, nie... to straszne... to znaczy, pieniądze są z tym związane, ale och! Drogi doktorze Toole, istnieje pewna okropna kobieta i nie wiem, co czynić; niekiedy myślałam,
www.dragbike.pl
