Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 38
oszustka nie tylko odda mu dokumenty, lecz również wyłudzone uprzednio pieniądze, i wreszcie doktor zamierzał zmusić Matchwell do podpisania takiego wyznania win, że role by się odwróciły i M. M. zdana byłaby na łaskę ponownie szczęśliwej pani Macnamara.
Doktor był tak pewien siebie, a plan ów wydawał się szacownej matronie o celtyckiej wyobraźni sangwiniczki tak łatwy do przeprowadzenia z niezawodnie pomyślnym skutkiem, że w owej chwili chętnie wzięłaby w objęcia, a nawet w przypływie wylewnej wdzięczności ucałowała małego Toole'a, gdyby ów uczony medyk dbał o takie błazeństwa.
W istocie jednak ani doktor, ani jego pacjentka nie docenili w pełni pani Matchwell i jej sił; w najmniejszym też stopniu nie podejrzewali wspaniałych zamiarów, jakie dojrzewały w jej umyśle, a dotyczyły losów niejednej dobrej łagodnej osoby w Chapelizod; nikomu zaś nawet się nie śniło, iż wykluwa się już piorunująca wiadomość, która jak grom z jasnego nieba ugodzi niektóre z tych osób.
Tak więc doktor będący człowiekiem dyskretnym, uścisnął serdecznie przy pożegnaniu rękę pani Mac, poklepując ją po tłustym ramieniu dla dodania otuchy; mrugnął przy tym okiem z chytrym uśmieszkiem, kiwnął głową i zapewnił damę, że „pójdzie o zakład", iż oboje dadzą sobie radę z tą wiedźmą Matchwell.
XXXI
KRÓTKA HISTORIA WIELKIEJ BITWY W BELMONT, TRWAJĄCEJ WIELE DNI, W KTÓREJ WALCZĄCY WYKAZALI NIEZWYKŁĄ WYTRWAŁOŚĆ I MĘSTWO, A SZALA ZWYCIĘSTWA PRZECHYLAŁA SIĘ RAZ NA JEDNĄ, RAZ NA DRUGĄ STRONĘ
Tak więc wesoły stary generał Chattesworth odjechał do Scarborugh, w Belmont zaś sprawy bynajmniej nie układały się przyjemnie, gdyż między damami wybuchła waśń.
Spryciarz — Dangerfield — najpierw udał się do ciotki Becky z oświadczynami, które ciotka przyjęła przychylnie
Doktor był tak pewien siebie, a plan ów wydawał się szacownej matronie o celtyckiej wyobraźni sangwiniczki tak łatwy do przeprowadzenia z niezawodnie pomyślnym skutkiem, że w owej chwili chętnie wzięłaby w objęcia, a nawet w przypływie wylewnej wdzięczności ucałowała małego Toole'a, gdyby ów uczony medyk dbał o takie błazeństwa.
W istocie jednak ani doktor, ani jego pacjentka nie docenili w pełni pani Matchwell i jej sił; w najmniejszym też stopniu nie podejrzewali wspaniałych zamiarów, jakie dojrzewały w jej umyśle, a dotyczyły losów niejednej dobrej łagodnej osoby w Chapelizod; nikomu zaś nawet się nie śniło, iż wykluwa się już piorunująca wiadomość, która jak grom z jasnego nieba ugodzi niektóre z tych osób.
Tak więc doktor będący człowiekiem dyskretnym, uścisnął serdecznie przy pożegnaniu rękę pani Mac, poklepując ją po tłustym ramieniu dla dodania otuchy; mrugnął przy tym okiem z chytrym uśmieszkiem, kiwnął głową i zapewnił damę, że „pójdzie o zakład", iż oboje dadzą sobie radę z tą wiedźmą Matchwell.
XXXI
KRÓTKA HISTORIA WIELKIEJ BITWY W BELMONT, TRWAJĄCEJ WIELE DNI, W KTÓREJ WALCZĄCY WYKAZALI NIEZWYKŁĄ WYTRWAŁOŚĆ I MĘSTWO, A SZALA ZWYCIĘSTWA PRZECHYLAŁA SIĘ RAZ NA JEDNĄ, RAZ NA DRUGĄ STRONĘ
Tak więc wesoły stary generał Chattesworth odjechał do Scarborugh, w Belmont zaś sprawy bynajmniej nie układały się przyjemnie, gdyż między damami wybuchła waśń.
Spryciarz — Dangerfield — najpierw udał się do ciotki Becky z oświadczynami, które ciotka przyjęła przychylnie
www.dragbike.pl
