Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 39
i postanowiwszy, że sprawa powinna rozwinąć się pomyślnie, przejęła ją w swoje ręce i poprowadziła z całą właściwą sobie onieśmielającą energią i drapieżnością. Lecz charakter Gertrudy ukazał się ostatnio w nowym, zadziwiającym świetle; poczęła ona walczyć z ciotką ze spokojnym, choć niezwyciężonym męstwem; czemu miałaby wychodzić za mąż, a przede wszystkim, czemu miałaby poślubić tego strasznego, ponurego i starego gentlemana, pana Dangerfielda. Nie, własnych pieniędzy ma dość, aby iść przez życie w panieńskiej zadumie, w nikim nie zakochana, nikomu nie zaprzedana za miedziaka. No, a przecież sama ciotka Rebeka nigdy nie wyszła za mąż i czyż nie była szczęśliwsza ciesząc się swą wolnością? Nim generał wyjechał, ciotka Rebeka usiłowała wzbudzić w nim zapał do tej sprawy, lecz nie miał on zdolności przekonywania. Żałowała niemal, że uczyniła zeń tak wielce potulnego człowieka. Generał wolał, by córka sama powzięła postanowienie. Tak więc, jak się rzekło, ciotka Rebeka przejęła jak zwykle w swe ręce ster dalszego biegu wypadków.
Po wielkim wyjaśnieniu, które miało miejsce między Mervynem a Gerturdą Chattesworth, młodzi ludzie, ilekroć się spotykali, witali się tak chłodno i zdawkowo, jak na to pozwalała grzeczność, wymieniając jedynie lekki ukłon. Puddock nie miał więc teraz najmniejszych powodów do obaw w przedmiocie, który niegdyś napawał go niepokojem, a Mervyn pogodził się z istniejącym stanem rzeczy; wydawało się, że postanowił być „słodki" dla ślicznej Lilias Walsingham, jeśli ta młoda dama pozwoliłaby na to. Lecz ojciec Lilias napomknął jej o dziejach pana Mervyna i jego majątku, co spowodowało, iż w jej oczach postać Mervyna spowiła się nimbem posępnej melancholii, a widok młodzieńca przejmował ją chłodnym dreszczem. Było coś niesamowitego i tajemniczego nawet w jego piękności, a gdy Lily znajdowała się w jego towarzystwie, ogarniało ją przygnębienie i trwoga. Sądziła, a może była to jedynie gra jej wyobraźni, że samo zbliżenie się Mervyna wywiera podobne wrażenie na Gertrudzie i że ją także przejmuje niewypowiedziany dreszcz i smutek na widok jego pięknej, lecz złowróżbnej postaci.
Ciotka Becky nie była kobietą, która szybko ulegałaby znużeniu czy choćby zniechęceniu. Opór młodej damy po-
Po wielkim wyjaśnieniu, które miało miejsce między Mervynem a Gerturdą Chattesworth, młodzi ludzie, ilekroć się spotykali, witali się tak chłodno i zdawkowo, jak na to pozwalała grzeczność, wymieniając jedynie lekki ukłon. Puddock nie miał więc teraz najmniejszych powodów do obaw w przedmiocie, który niegdyś napawał go niepokojem, a Mervyn pogodził się z istniejącym stanem rzeczy; wydawało się, że postanowił być „słodki" dla ślicznej Lilias Walsingham, jeśli ta młoda dama pozwoliłaby na to. Lecz ojciec Lilias napomknął jej o dziejach pana Mervyna i jego majątku, co spowodowało, iż w jej oczach postać Mervyna spowiła się nimbem posępnej melancholii, a widok młodzieńca przejmował ją chłodnym dreszczem. Było coś niesamowitego i tajemniczego nawet w jego piękności, a gdy Lily znajdowała się w jego towarzystwie, ogarniało ją przygnębienie i trwoga. Sądziła, a może była to jedynie gra jej wyobraźni, że samo zbliżenie się Mervyna wywiera podobne wrażenie na Gertrudzie i że ją także przejmuje niewypowiedziany dreszcz i smutek na widok jego pięknej, lecz złowróżbnej postaci.
Ciotka Becky nie była kobietą, która szybko ulegałaby znużeniu czy choćby zniechęceniu. Opór młodej damy po-
www.dragbike.pl
