Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 4
miłym i ruchliwym kręgu tak dla niej urocza rozmowa będzie trwała dalej. Była to muzyka słyszana we śnie — dziwna i słodka — i mogła nigdy więcej się nie powtórzyć.
XXV
W KTÓRYM SŁOŃCE ZACHODZI, WESOŁA ZABAWA W „KRÓLEWSKIM DOMU" TRWA DALEJ PRZY BLASKU ŚWIEC, A LILY OTRZYMUJE NIEZROZUMIAŁE OSTRZEŻENIE
Doktor Toole, bez którego udziału nie mogła się udać żadna zabawa w Chapelizod lub okolicy, był oczywiście owego wieczoru w „Królewskim Domu", strzelając jak zwykle oczami i mieląc językiem. W tej chwili właśnie objaśniał Cluffe'owi ni mniej, ni więcej tylko prawa Devereux do tytułu i dóbr Athenry. Stryj kapitana, Roland, lord Athenry, był, o czym wszyscy wiedzieli, obłąkany — Toole nazywał go Orlando Furioso — a Lewis, stryjeczny brat Devereux, syn starszego brata jego ojca — przypuszczalny dziedzic majątku — miał się niewiele lepiej; każdej zimy słyszało się, że umiera. Spędza cały czas — kręgosłup Lewisa, tak ogólnie sądzono, zbudowany był z niedorozwiniętych chrząstek — leżąc wyciągnięty na sosnowej desce i wycinając nożyczkami papierowe figurki. Toole zwykł opowiadać o tym w klubie, gdy nadchodziły alarmujące listy o stanie zdrowia szlachetnego stryja i jego obiecującego bratanka — prawowitego spadkobiercy: „Jest to gentleman o kręgosłupie z galarety, co, Puddock? Na Jowisza, przyszły dwa listy powiadamiające, że dziedzictwo przypadnie Dickowi Devereux w święta Bożego Narodzenia, gdy jego kuzyn z pewnością po raz ostatni podejmie próbę umierania, a stryj odegra w sposób najbardziej, jak można sobie wyobrazić, naturalny, ostatni akt z Króla Leara". Istotnie owo rodzinne nieszczęście było raczej rozweselającym przedmiotem rozmów dla przyjaciół Devereux, a z pewnością sam
XXV
W KTÓRYM SŁOŃCE ZACHODZI, WESOŁA ZABAWA W „KRÓLEWSKIM DOMU" TRWA DALEJ PRZY BLASKU ŚWIEC, A LILY OTRZYMUJE NIEZROZUMIAŁE OSTRZEŻENIE
Doktor Toole, bez którego udziału nie mogła się udać żadna zabawa w Chapelizod lub okolicy, był oczywiście owego wieczoru w „Królewskim Domu", strzelając jak zwykle oczami i mieląc językiem. W tej chwili właśnie objaśniał Cluffe'owi ni mniej, ni więcej tylko prawa Devereux do tytułu i dóbr Athenry. Stryj kapitana, Roland, lord Athenry, był, o czym wszyscy wiedzieli, obłąkany — Toole nazywał go Orlando Furioso — a Lewis, stryjeczny brat Devereux, syn starszego brata jego ojca — przypuszczalny dziedzic majątku — miał się niewiele lepiej; każdej zimy słyszało się, że umiera. Spędza cały czas — kręgosłup Lewisa, tak ogólnie sądzono, zbudowany był z niedorozwiniętych chrząstek — leżąc wyciągnięty na sosnowej desce i wycinając nożyczkami papierowe figurki. Toole zwykł opowiadać o tym w klubie, gdy nadchodziły alarmujące listy o stanie zdrowia szlachetnego stryja i jego obiecującego bratanka — prawowitego spadkobiercy: „Jest to gentleman o kręgosłupie z galarety, co, Puddock? Na Jowisza, przyszły dwa listy powiadamiające, że dziedzictwo przypadnie Dickowi Devereux w święta Bożego Narodzenia, gdy jego kuzyn z pewnością po raz ostatni podejmie próbę umierania, a stryj odegra w sposób najbardziej, jak można sobie wyobrazić, naturalny, ostatni akt z Króla Leara". Istotnie owo rodzinne nieszczęście było raczej rozweselającym przedmiotem rozmów dla przyjaciół Devereux, a z pewnością sam
www.dragbike.pl
