Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 42
kapryśnych uczuć przymocowuje petardy do szat ludzi, każąc im skakać we właściwy dla nich ciężki i nieporadny sposób, ku zakłopotaniu bliźnich i ku ich udręce.
Trudne to są sprawy, lecz takie jest życie — nigdy nie możemy sobie pozwolić na wygodę trwania w całkowitym bezruchu. Tak bowiem różnorodne i zawiłe są nasze wzajemne zależności, że jest niemal niemożliwością pojąć małżonkę lub wynająć dom na lato w Brighton lub dokonać jakiegoś innego, całkowicie prostego, dobrodusznego i samolubnego czynu, nie wpływając nie tylko na wygodę, lecz i na wzajemne stosunki kilku tuzinów innych szacownych osób, które zdają się nie mieć niczego pod słońcem wspólnego z nami i naszymi sprawami. Pod tym względem społeczeństwo istotnie przypomina kopiec ziemniaków, w którym nie można poruszyć jednego ziemniaka bez wprawienia w ruch innych, i to w najmniej oczekiwanych miejscach.
W taki oto sposób, przy nieznacznej sile napędowej, stosunki między ludźmi w małym światku Chapelizod zaczęły się poważnie zmieniać i tylko bardzo nieliczne osoby mogły wykonać jakieś stanowcze posunięcie bez zakłócenia spokoju lub wytrącenia z równowagi jednego lub kilku swych sąsiadów.
Wśród różnych osób, właśnie teraz niespodziewanie zaniepokojonych, znalazł się nasz przyjaciel, kapitan Devereux. List dotarł do niego w nocy. Mały Puddock udał się wraz z nim do jego mieszkania z klubu, gdzie dopiero co popisał się „wspaniałą recytacją" Shakespeare'a. Puddock, jak zwykle po takich wyczynach, znajdował się w stanie najwyższego podniecenia i zrobił wykład swemu towarzyszowi (dla którego, mówiąc nawiasem, żywił chłopięcy podziw, tym gorętszy, że nie całkiem pojmował przyjaciela) na temat niezwykłych- właściwości dramatycznych i wszechstronności Shakespeare'a, które, jak Puddock stwierdzał, nie są nawet w połowie rozumiane.
— Było to nie dalej niż we wtorek — owej nocy, wie pan, kiedy to strzelałem z okna powozu z pistoletu do tych zbójów koło psiarni, wracając samotnie z teatru Smock Alley. Myślałem wówczas, na honor, że gdybym miał pańskie zdolności, mój drogi Devereux, i potrafił pisać tak jak, wiem o tym, pan potrafi, na temat każdej ze sztuk Shakespeare'a, napisałbym wariację, która byłaby ściśle na nich