Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 45
poczciwego małego Puddocka bolała głowa. Stwierdził, że poprzedniego wieczoru położył się do łóżka w kamizelce i getrach — i że nie ma zegarka; nie żywił już nadziei na odzyskanie go, zguba wszakże odnalazła się wraz z cytryną w kieszeni surduta wiszącego na ścianie; wyszło również na jaw całe mnóstwo innych dziwnych rzeczy, z żadną z nich jednak Puddock nie umiał skojarzyć własnej osoby.
Istotnie odczuwał „wstręt" w związku ze swym stanem, a nawet jeśli przy opisanej powyżej sposobności pozwolił sobie nieco „upoić się alkoholem", muszę zapewnić, że nie przypominam sobie innego wypadku, by ów szacowny mały gentleman uległ podobnej słabości. Od czasu do czasu mógł być nieco „podochocony", lecz nic ponadto — a wierzcie mi, nie była to powszechna cnota w owych czasach.
 
XXXIII
W KTÓRYM SKRZYPCE KAPITANA DEVEREUX GRAJĄ PRELUDIUM DO DALEKO ZA WZGÓRZAMI

W stosunki między starym generałem Chattesworth i Devereux wkradł się bliżej nie określony chłód. Generał podziwiał młodego człowieka i doceniał dobrą krew płynącą w jego żyłach, lecz ucieszył się niemal usłyszawszy o jego wyjeździe. Gdy stary Bligh z Arsenału pochwalił piękną postawę urodziwego młodzieńca, generał natychmiast przybrał poważną minę, pociągnął nosem i rzekł: — Tak, istotnie, chłopiec dobrze się prezentuje i byłby z
  niego dobry oficer, bardzo dobry oficer, lecz to nieokrzesany, nieznośny chłopak — i zniżając głos, dodał: — Powiem panu coś, pułkowniku, póki młody elegant zadowala się winem, wszystko jest pięknie, lecz, niech to diabli, widzi pan, obawiam się, że on lubi inne rzeczy i nie czeka aż do poobiedniej pory — między nami mówiąc, wie pan. To nie moja sprawa, na Jowisza, co on robi lub co pije poza służbą, lecz, do licha, obawiam się, że pewnego dnia wybuchnie skandal. Parę razy musiałem, wie pan, po przyjacielsku z nim porozma-