Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 5
kapitan nie miał powodu kochać lorda Athenry, tego złośliwego i samolubnego starego szaleńca, który w czasie swego marnotrawnego i bezdusznego panowania, nim pochłonęła go choroba i ogarnęły ciemności, nigdy nie rzekł chłopcu dobrego słowa ani nie obdarzył go czułym spojrzeniem; przeciwnie, żywił doń śmiertelną urazę, gdyż chłopiec ten był najbliższym dziedzicem korony. Stary lord pisywał też przy końcu wakacji najbardziej oszczercze sprawozdania o Dicku, wysyłając owe listy Bellerofona przez samego chłopca do jego wychowawcy szkolnego, co odnosiło oczywisty skutek.
Gdy ciotka Rebeka wkroczyła z szelestem w krąg osób zebranych wokół skrzypiec i tamburynu, minęła z wyniosłą miną pannę Magnolię, patrząc wprost przed siebie i nie poświęcając jej więcej uwagi niż królowa w tragedii poświęca postaci wymalowanej na skrzydle drzwi, przez które wchodzi. Panna Mag odprowadziła ciotkę gniewnym błyskiem oczu i chichotem. Ciotka Rebeka doszła do małego pagórka — niewiele większego niż duża słodka bułka — na którym usadowiła się majętna wdowa w krześle o wysokim oparciu i uśmiechała się ponad głowami tancerzy z wspaniałą łaskawością, wybijając takt pulchną, krótką stopą. Ciotka Becky oświadczyła stojącej obok pani pułkownikowej Strafford, że zaimprowizowała żywy obraz według Watteau; w istocie, był to śliczny obrazek, inaczej ciotka Becky nie powiedziałaby tego. „Zapuszczając żurawia" z owego wzniesienia, ujrzała swą bratanicę nadchodzącą z wolna, bynajmniej nie w towarzystwie Mervyna.
W tym czasie ów ciekawy nieznajomy przyłączył się do Lilias i Devereux, którzy wrócili do tancerzy, i znów rozpoczął rozmowę z panną Walsingham. Kawalerem Gertrudy zaś był mały Puddock, rozpromieniony i w najwyższym stopniu szczęśliwy. Puddock, napotkawszy srogie spojrzenie ciotki Becky, oddał, pełen szacunku, młodą damę pod pieczę jej prawdziwej opiekunki, która natychmiast przedstawiła ją wdowie; porucznik zaś, upomniany następnym spojrzeniem, wycofał się i dostał mimowolnie pod władzę panny Magnolii — damy, którą nie całkiem pojmował i do której odnosił się bardzo uprzejmie i grzecznie, lecz z pewnym lękiem.
Tak więc atletyczna Magnolia natychmiast wzięła ma-