Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 54
jek. A gdy po dalszych pięciu minutach podniosła oczy, srebrzyste topole szumiały gęstym listowiem w podmuchach lekkiego wietrzyka. Jego już nie było. Żałosne i słodkie tony muzyki przypływały ku niej od strony miasteczka, a miasteczko to i świat cały wydały się jej nagli puste.
 
XXXV
CIOTKA BECKY I DOKTOR TOOLE W PEŁNYM RYNSZTUNKU I Z LOKAJEM DOMINIKIEM, KTÓRY KROCZY ZA NIMI, ODWIEDZAJĄ PANNĘ LILY „POD WIĄZAMI"
 
Po podobnych pożegnaniach, zwłaszcza wówczas gdy połączone są z pewnego rodzaju objawieniem, następuje jak gdyby okres podniecenia, nim chłód i ból rozstania zawładną uczuciami. Tak więc Lily po powrocie do domu stwierdziła, że nie potrafi już nie zagrać prócz jednej dziwnej melodyjki Strumień dzielił oboje, po czym odeszła od klawikordu, by przez oszklone drzwi udać się do ogrodu; lecz kwiaty straciły połowę powabu, ogród wydawał się opuszczony, więc poczuła niepokój, jak gdyby wybierała się w podróż lub oczekiwała nieznanych wieści. Wówczas przypomniała sobie o pani pułkownikowej Strafford, która być może powróciła już z Dublina. Zacna stara dama nie była dla niej w tej chwili osobą obojętną, choćby dlatego, że wracać musiała tą samą drogą, którą on odjechał, i być może spotkała go. Istniało prawdopodobieństwo, że Lily będzie mogła z nią o nim mówić; może dowie się czegoś o możliwości jego powrotu lub będzie mogła snuć rozważania na jego temat. Każda rozmowa, w której wspomniane będzie imię Devereux, była teraz dla niej ciekawa, choć Lily nie w pełni zdawała sobie z tego sprawę. Poszła więc do „Królewskiego Domu" i istotnie zastała tam starą panią Strafford. Po towarzyskiej pogawędce o „wspaniałym adamaszku z Nassau" u Haughtona w Coombe, który silnie owładnął wyobraźnią damy, oraz dokonanym przez nią wyborze serwisu z chińskiej porcelany i podłużnych półmisków w Music Hall — a także opowiadania o tym, jak poprzednie-