Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 64
— Ktokolwiek zwrócił się z prośbą? — powtórzył Toole ze złośliwym, szyderczym uśmieszkiem — to całkiem jasne. Szepczący, kopiący dołki i głupi jak but. Oby wyszedł pan cało z jego rąk, sir.
I z pewnością, gdyby nie ciotka Becky, która zawsze psuła tego rodzaju rozrywki i powstrzymywała walecznego Toole'a stanowczym zakazem, „poleciałyby drzazgi", jak niezbyt szczęśliwie określił to Nutter.
Tak więc panowie ci spotkali się w okolicznościach, które opisałem. Również niechęć Nuttera do Sturka wybuchła z większą niż dotąd gwałtownością. Istotnie od przyjazdu Dangerfielda i jawnych usiłowań Sturka, by wkraść się w łaski lorda Castlemallarda oraz zepchnąć Nuttera z jego stołka, obaj panowie przestali za obopólną cichą zgodą odzywać się do siebie. Gdy Sturk spotykał Nuttera, spoglądał ponad jego głową — był bowiem słuszniejszego wzrostu — na jakiś odległy przedmiot; gdy mały Nutter natknął się na Sturka, jego śniada twarz ciemniała w okamgnieniu — zrazu przemykały po niej cienie, później chmury, wreszcie oblekała się ciemnością nawałnicy, i nie tylko nie odzywał się słowem do Sturka, lecz również rzadko otwierał usta, gdy ów gentleman znajdował się w tym samym pokoju co on.
Z drugiej strony, o ile pewne spory stawały się z biegiem czasu coraz gwałtowniejsze, o tyle istniały inne, o których po chrześcijańsku zapomniano. Do tych ostatnich należała przede wszystkim zwada pomiędzy Nutterem a O'Flahertym. Wieczorem, w dniu ich pamiętnego spotkania na Piętnastu Akrach, Puddock spożywał wieczerzę poza domem, a O'Flaherty czuł się zbyt wyczerpany, by podjąć jakiekolwiek kroki w kierunku wzajemnego porozumienia. Lecz następnego wieczoru, kiedy to w klubie wydana być miała w saloniku króla Williama uroczysta wieczerza, ustalono z Nutterem, że odbędzie się honorowe pojednanie około godziny dziewiątej, w którym to czasie spodziewane było przybycie Nuttera. Puddock, przydając sobie ważności, z majestatem i powagą stosowną w tak uroczystej chwili, wkroczył do przestronnej izby w towarzystwie O'Flaherty'ego.
Gdy panowie weszli, wszędzie wokół rozbrzmiewały oklaski, chóralny śmiech i wesołe okrzyki powszechnego uzna-
I z pewnością, gdyby nie ciotka Becky, która zawsze psuła tego rodzaju rozrywki i powstrzymywała walecznego Toole'a stanowczym zakazem, „poleciałyby drzazgi", jak niezbyt szczęśliwie określił to Nutter.
Tak więc panowie ci spotkali się w okolicznościach, które opisałem. Również niechęć Nuttera do Sturka wybuchła z większą niż dotąd gwałtownością. Istotnie od przyjazdu Dangerfielda i jawnych usiłowań Sturka, by wkraść się w łaski lorda Castlemallarda oraz zepchnąć Nuttera z jego stołka, obaj panowie przestali za obopólną cichą zgodą odzywać się do siebie. Gdy Sturk spotykał Nuttera, spoglądał ponad jego głową — był bowiem słuszniejszego wzrostu — na jakiś odległy przedmiot; gdy mały Nutter natknął się na Sturka, jego śniada twarz ciemniała w okamgnieniu — zrazu przemykały po niej cienie, później chmury, wreszcie oblekała się ciemnością nawałnicy, i nie tylko nie odzywał się słowem do Sturka, lecz również rzadko otwierał usta, gdy ów gentleman znajdował się w tym samym pokoju co on.
Z drugiej strony, o ile pewne spory stawały się z biegiem czasu coraz gwałtowniejsze, o tyle istniały inne, o których po chrześcijańsku zapomniano. Do tych ostatnich należała przede wszystkim zwada pomiędzy Nutterem a O'Flahertym. Wieczorem, w dniu ich pamiętnego spotkania na Piętnastu Akrach, Puddock spożywał wieczerzę poza domem, a O'Flaherty czuł się zbyt wyczerpany, by podjąć jakiekolwiek kroki w kierunku wzajemnego porozumienia. Lecz następnego wieczoru, kiedy to w klubie wydana być miała w saloniku króla Williama uroczysta wieczerza, ustalono z Nutterem, że odbędzie się honorowe pojednanie około godziny dziewiątej, w którym to czasie spodziewane było przybycie Nuttera. Puddock, przydając sobie ważności, z majestatem i powagą stosowną w tak uroczystej chwili, wkroczył do przestronnej izby w towarzystwie O'Flaherty'ego.
Gdy panowie weszli, wszędzie wokół rozbrzmiewały oklaski, chóralny śmiech i wesołe okrzyki powszechnego uzna-
www.dragbike.pl
