Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 69
Sturk wygląda na bardzo chorego — i istotnie tak było. Równie oczywiste wydawało się, że w czasie gdy Sturk myślami przebywał gdzie indziej, stary Slowe, który zwykle nie miał przy Sturku żadnej możliwości wygrania, pobił go z łatwością trzy razy, co rozwścieczyło Sturka tak, jak drobnostki potrafią rozgniewać człowieka rozgorączkowanego z przyczyn jakiegoś tajemnego zmartwienia. Z wypiekami na twarzy doktor rzucił na stół trzy przegrane szylingi z większą siłą, niżby należało, i mrucząc pod nosem jakieś przekleństwo trzepnął ręką swój kapelusz i wziął z innego stołu gazetę. Przypadkowo wzrok jego padł na bolesne wezwanie do tych, „których Opatrzność pobłogosławiła bogactwami" o pomoc dla pewnego gentlemana, który niegdyś piastował urząd komisarza rządu Jego Królewskiej Wysokości, a który teraz całkiem nagle, niespodziewanym zrządzeniem losu, stracił urząd i znalazł się w skrajnej biedzie wraz ze swą nieszczęsną żoną i pięciorgiem małych dzieci; błagał więc ów nieszczęśnik swych zamożnych współziomków o miłosierne wsparcie, którego przed zaledwie kilkoma miesiącami miał zwyczaj i przyjemność udzielać innym. Odczytawszy owo wezwanie, Sturk poczuł ostre ukłucie niepojętego lęku i niepewności. Drobnostki wywierały nań obecnie silne wrażenie, cisnął więc gazetę i poszedł do domu z rękoma w kieszeniach, rozmyślając znów o Dangerfieldzie i gubiąc się w domysłach, kim, u diabła, mógł on być lub czy istotnie spotkał go przedtem kiedykolwiek i gdziekolwiek ciałem lub duchem. Albowiem z jakąś mglistością czuł, że tak było. A wreszcie te przeklęte sny. Ujawnienie ich nie przyniosło mu ulgi, jak się tego spodziewał. Wciąż prześladowała go świadomość, że wszystkie owe senne groteskowe obrazy mają dla niego jakieś złowróżbne znaczenie.
„Proboszcz Walsingham z całym swym oczytaniem", mruczał do siebie w myśli, „nie jest lepszy niż stara baba, a ten łotr i bufon, pan aptekarz Toole, ta złośliwa bestia, miał dziwną minę, jakby chciał wprawić mnie w niepokój. Zastanawiam się jednak nad proboszczem Walsinghamem. Człowiek rozsądny wyśmiałby mnie, a tym samym dodał mi otuchy. Na mą duszę, on wierzy w sny". I Sturk zaśmiał się wewnętrznym pogardliwym śmiechem. Wszystko to było jedynie udawaniem przeznaczonym wyłącznie dla
„Proboszcz Walsingham z całym swym oczytaniem", mruczał do siebie w myśli, „nie jest lepszy niż stara baba, a ten łotr i bufon, pan aptekarz Toole, ta złośliwa bestia, miał dziwną minę, jakby chciał wprawić mnie w niepokój. Zastanawiam się jednak nad proboszczem Walsinghamem. Człowiek rozsądny wyśmiałby mnie, a tym samym dodał mi otuchy. Na mą duszę, on wierzy w sny". I Sturk zaśmiał się wewnętrznym pogardliwym śmiechem. Wszystko to było jedynie udawaniem przeznaczonym wyłącznie dla
www.dragbike.pl
