Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 74
— Ma pani słuszność, tak właśnie jest, wielmożna panienko — powiedziała starsza kobieta ponownie dygając. — Nie zabiorę pani więcej jak pięć minut czasu, bardzo proszę. To właśnie tacy jak wy — wtrąciła kłótliwie na boku, z błyskiem wielkich oczu zwracając się do Johna Tracy — stają pomiędzy tymi, którzy chcą być dobrzy, a biedakami. Tak właśnie czynicie, wy czyściciele rondli i kości, żeby was pokręciło!
Młoda kobieta pociągnęła starszą za spódnicę, lecz Lily nie słyszała. Była już w saloniku.
Nadeszła stara Sally prosząc kobiety, by weszły, i przysunęła im krzesła, podczas gdy Lily stojąc przy stole zdejmowała rękawiczki i kapturek.
— Przede wszystkim powiedzcie mi, kim jesteście — powiedziała Lily — gdyż nie przypuszczam, moja dobra kobieto, byśmy się kiedykolwiek przedtem spotkały, Następnie powiedzcie mi, co mogę dla was uczynić.
— Jestem wdową Glynn, pani, do usług, mieszkam za Palmerstown przy promie, a to jest moja córeczka, pani, za pani pozwoleniem. Nan, spójrz na wielmożną panienkę, dziewczyno.
Wezwanie to nie było jednak" potrzebne, dziewczyna bowiem właśnie przyglądała się Lily zaciekawionym i pełnym melancholii wzrokiem.
— To, co mam do powiedzenia, jaśnie panienko, wolałabym powiedzieć, jeśli można, na osobności — tu kobieta spojrzała na starą Sally wykonując jeszcze jeden dyg.
— Bardzo proszę — rzekła panna Walsingham — Sally, moja droga, ta dobra kobieta chce mówić ze mną sama; może więc pójdziesz teraz i poczekasz na mnie w mym pokoju.
Tak więc młoda dama została sama w towarzystwie swych dwóch gości, po czym wymieniwszy jeszcze mnóstwo grzeczności, starsza kobieta zaczęła gładko:
— Słyszałyśmy, pani, że kapitan Devereux z tutejszej Artylerii w Chapelizod, który Wyjechał do Anglii, zalecał się do pani. Przybyłam więc tutaj razem z tą młodą dziewczyną, aby powiedzieć pani — klnę się, że to prawda — iż nie ma o tej godzinie większego niż on łajdaka przebywającego poza murami więzienia. Któż bowiem doprowadził moją biedną córeczkę do hańby i upadku, jaśnie panienko?