Dom przy cmentarzu, T.I cz. 3 (Le Fanu Joseph Sheridan)
Strona 9
z ust starych wieśniaków niektórych żartów poczciwego Simona Wagstaffa, na które to żarty pozwalali sobie panowie i wesołe damy na długo przedtem, nim ów uroczy autor zajął się tą sprawą w Księdze dużego stołu? I wyznać muszę, iż serce moje wzbiera uczuciem — nie pogardą, smutkiem czy wesołością, lecz przyjemnym uczuciem żalu — ilekroć jeden z tamtych niezwykłych i wyblakłych sług radości, owych wielu wymarłych i pogrzebanych pokoleń, pojawia się, by mi towarzyszyć.
Słońce zaszło właśnie za wierzchołki drzew i błękitne cienie wieczoru poczęły się pogłębiać, gdy wesołe towarzystwo tłumnie napłynęło do „Królewskiego Domu", aby znów tańczyć, pić herbatę, jeszcze nieco poflirtować przy grach towarzyskich, pożartować, pośpiewać i spożyć wieczerzę pod zacisznym, gościnnym i rozłożystym drzewem starego pułkownika Strafforda.
Dangerfield, który przybył dość późno, wdał się teraz w ożywioną pogawędkę z ciotką Becky. Ciotka Becky dość go lubiła i bardzo łaskawie przyjęła szarą papugę i małpę, które on podarował jej z wszelkimi oznakami szacunku. Krok ten spowodował, że Cluffe ku przerażeniu generała Chatteswortha ofiarował ciotce kakadu. Cluffe uważał bowiem za konieczne umocnić swą zagrożoną przez obcego pozycję. Ponadto najbliższą pocztą do Londynu diablo zły (gdyż nie znosił wyrzucania pieniędzy) wysłał listy z prośbą o przysłanie pelikana, o którego się uprzednio dowiadywał. Dangerfield również z pozornie wielkim zaciekawieniem odniósł się do ulubionego projektu ciotki Becky, czyli do założenia między Chapelizod a Knockmaroon pewnego rodzaju osiedla dla zwolnionych, a wybranych przez nią więźniów — osiedla, które (szczęściem dla charakteru okolicy i srebrnych łyżeczek sąsiadów) nigdy ostatecznie nie powstało.
Oczywiście Dangerfield starał się uchodzić za szczerego i poczciwego człowieka i zmierzał do zdobycia popularności. Został on członkiem klubu. Grając w wista uśmiechał się tylko na swój sposób, gdy partner nie dokładał do koloru i przegrywał jak gentleman. Mówił z ożywieniem, tonem stanowczym i uszczypliwym niczym Filistyn, który zwiedził i poznał świat. Znał na pamięć wykaz lordów, a na temat każdej wybitnej i znanej osobistości wiedział coś niezwy-
Słońce zaszło właśnie za wierzchołki drzew i błękitne cienie wieczoru poczęły się pogłębiać, gdy wesołe towarzystwo tłumnie napłynęło do „Królewskiego Domu", aby znów tańczyć, pić herbatę, jeszcze nieco poflirtować przy grach towarzyskich, pożartować, pośpiewać i spożyć wieczerzę pod zacisznym, gościnnym i rozłożystym drzewem starego pułkownika Strafforda.
Dangerfield, który przybył dość późno, wdał się teraz w ożywioną pogawędkę z ciotką Becky. Ciotka Becky dość go lubiła i bardzo łaskawie przyjęła szarą papugę i małpę, które on podarował jej z wszelkimi oznakami szacunku. Krok ten spowodował, że Cluffe ku przerażeniu generała Chatteswortha ofiarował ciotce kakadu. Cluffe uważał bowiem za konieczne umocnić swą zagrożoną przez obcego pozycję. Ponadto najbliższą pocztą do Londynu diablo zły (gdyż nie znosił wyrzucania pieniędzy) wysłał listy z prośbą o przysłanie pelikana, o którego się uprzednio dowiadywał. Dangerfield również z pozornie wielkim zaciekawieniem odniósł się do ulubionego projektu ciotki Becky, czyli do założenia między Chapelizod a Knockmaroon pewnego rodzaju osiedla dla zwolnionych, a wybranych przez nią więźniów — osiedla, które (szczęściem dla charakteru okolicy i srebrnych łyżeczek sąsiadów) nigdy ostatecznie nie powstało.
Oczywiście Dangerfield starał się uchodzić za szczerego i poczciwego człowieka i zmierzał do zdobycia popularności. Został on członkiem klubu. Grając w wista uśmiechał się tylko na swój sposób, gdy partner nie dokładał do koloru i przegrywał jak gentleman. Mówił z ożywieniem, tonem stanowczym i uszczypliwym niczym Filistyn, który zwiedził i poznał świat. Znał na pamięć wykaz lordów, a na temat każdej wybitnej i znanej osobistości wiedział coś niezwy-
www.dragbike.pl
